Myślałam, że podczas jazdy samochodem
trochę odpocznę. Przeczuwałam co będzie tam nad jeziorem. Ale chyba z nimi się
nie da na spokojnie. Lou włączył radio na full, a chłopaki zrobili sobie mini
imprezę na tyłach. Ja siedziałam i przyglądałam się ich wygłupom i co jakiś
czas komentowałam.
- Harry zejdź z Liama – wykrzyczałam
nagle.
A oni zaczęli się śmiać.
- Spokojnie, nic mu nie będzie. To
jeszcze jest normalne. Zobaczysz jeszcze o wiele dziwniejsze rzeczy w swoim
życiu. - powiedział Niall chichocząc.
Chłopaki śmiali się w najlepsze. Było
wesoło. Nie ma co. O dobry alkohol też się zatroszczyli, a z otwieraniem go nie
czekali aż dojedziemy na miejsce.
- Rose.. Zatańczysz? – powiedział
poważnie Zayn.
- Zayn.. – popatrzyłam na chłopaka –
chętnie z Tobą zatańczę – powiedziałam udając tak samo poważną.
Jednak nie udało się. Gdy tylko Zayn
lekko się przybliżył chłopaki rzucili się na nas i nagle wszyscy leżeli.
- Chcę Wam przypomnieć, że nadal
jesteśmy w samochodzie - powiedziałam.
- Siadajcie na swoje miejsca –
powiedział Zayn poważnie – nadrobimy to później – dodał i uśmiechnął się do
mnie.
Chyba tylko Liam potrafi zapanować nad
chłopakami, bo dalsza część drogi minęła wyjątkowo spokojnie. Rozmawialiśmy, a
właściwie to oni zadawali pytania, a ja odpowiadałam. Wypytywali mnie o
wszystko, a ja starałam się odpowiadać szczerze. Nie chciałam ich okłamywać na
początku naszej znajomości.
- Wiecie już o mnie sporo. Może
opowiecie teraz coś o sobie? – spytałam nagle.
- A co chcesz wiedzieć? – spytał
Niall.
- Pytałeś mnie – spojrzałam na Nialla
– czy wiem kim jesteście. Nadal nie wiem. Odpowiecie mi teraz?
- Jeszcze nie. Może potem – zażartował
Zayn.
- Czemu wy to tak ukrywacie? To sekta
jakaś czy co? – spytałam.
Cisza.. i chłopaki wybuchnęli
niepohamowanym śmiechem. Louis się zatrzymał na poboczu, bo nie dał rady prowadzić.
- O co chodzi? – spytałam – Czemu się
śmiejecie?
Poczułam się trochę nieswojo przez
chwilę.
- Kocham Cię! Już wiem do kogo
przychodzić gdy będzie mi smutno – powiedział Niall udając smutną minkę.
Nikt nie mógł przestać się śmiać.
- Jeszcze się dowiesz. Obiecuję Ci to
– powiedział Lou powstrzymując śmiech. Odpalił samochód i ruszyliśmy dalej.
- Trzymam Cię za słowo – powiedziałam
– Daleko jeszcze?
- Nie.. jeszcze jakieś 5 minut drogi.
– odpowiedział Lou.
Rozejrzałam się za oknem. Nawet nie
zauważyłam kiedy minęliśmy miasto. Wokół wszędzie jakieś lasy, łąki. Tego
jeszcze w Londynie nie widziałam. Z chłopakami czas bardzo szybko mijał. Zamyśliłam
się przez chwilę wpatrując się w widok jeziora, które było widać w oddali.
- Wysiadamy! – krzyknął Lou – Jesteśmy
na miejscu.
Chłopaki wyjęli rzeczy z auta i
zanieśli wszystko na plażę.
- No to od czego zaczynamy – spytał
Harry – co mamy w dzisiejszym planie zajęć?
- Może zacznijmy od punktu numer 1 –
zaproponował Zayn i spojrzał na chłopaków - Co wy na to? - uśmiechnęli się
wszyscy.
- Nie podoba mi się Wasz wzrok –
powiedziałam.
- Nie ma czego się bać – powiedział
Zayn i złapał mnie.
Chłopaki do niego dołączyli i wszyscy
nieśli mnie na pomost.
- NIE! Puśćcie! Nie zrobicie mi tego –
zaczęłam krzyczeć.
- Ojj.. tak. Zrobią to – powiedział
Liam – ja z resztą też.
- I ty przeciwko mnie? – zwróciłam się
do Liama.
Nie odpowiedział. Uśmiechnął się.. I
było po wszystkim.. Nie zdążyłam się przebrać. Wrzucili mnie w sukience.
Wynurzyłam się z wody i zobaczyłam chłopaków. Każdy skakał po kolei do wody.
Też się nie przebrali.
- Wariaci – pomyślałam.
Przez kolejną godzinę bawiliśmy się w
wodzie. Tego mi brakowało. Tej bliskości z ludźmi. Nigdy czegoś nie
doświadczyłam. Rodzeństwa nigdy nie miałam, a z rodzicami to nie to samo.
- Chłopaki. Wychodzę już – oznajmiłam
spokojnie.
- Nie.. Rose zaczekaj. NIE ODCHODŹ ! –
krzyknął Lou udając teatralny ton i zaczął płakać. Na niby oczywiście.
Spojrzałam na nich wszystkich. Lou
właśnie topi Hazzę. Niall ucieka przed Liamem, a Zayn nie pływa tylko stoi w
wodzie przy pomoście, bo jak to powiedział ‘ zapomniał swoich rękawków ‘ .. Jak
dzieci – to jedyne co przychodziło mi do główy.
Odwróciłam się i chciałam podejść po
moje rzeczy, ale Zayn mnie dogonił.
- Co tu robisz? Nie zostajesz z
chłopakami? – spytałam.
- Nie. Może rozpalimy w tym czasie
ognisko, zanim oni.. skończą – powiedział Zayn.
Spojrzeliśmy oboje na nich i
zaśmialiśmy się cicho.
- Okej – odpowiedziałam krótko.
Podeszliśmy w miejsce gdzie
zostawiliśmy rzeczy. Zayn stanął bezradnie i spytał:
- Umm.. Rose. Nie wiem jak Ci to
powiedzieć.. – spojrzałam dociekliwie na niego - Umiesz rozpalić ognisko?
Zrobił głupią minę, a ja się
zaśmiałam.
- No co? – spytał Zayn.
- Nic, nic. Chyba umiem rozpalić ognisko,
ale niczego tu nie ma.
- A co będzie potrzebne?
- Trochę suchego drzewa i.. masz
zapalniczkę? - kiwnął głową na tak - Przyda się.
- Chodź może pójdziemy do lasu –
pokazał na mały lasek obok – może tam coś znajdziemy.
Zgodziłam się i poszliśmy razem
zostawiając chłopaków samych w wodzie.
Szliśmy w ciszy, co jakiś czas biorąc
jakąś gałąź z ziemi. To było.. dziwne. Nie znam go długo, ale nigdy nie widziałam,
żeby był taki cichy.
- Zayn? – spytałam nieśmiało.
- Tak? – spojrzał na mnie swoich
brązowymi oczami. Są cudowne. NIE! Nie myśl tak.
Miałam gonitwę myśli w swojej głowie, ale
szybko nad tym zapanowałam.
- Coś nie tak? Wiesz, możemy pogadać
jeśli chcesz.
- Nie, wszystko okej – odpowiedział.
Widziałam, że kłamał, ale skoro nie
chciał o tym gadać to nie narzucałam się.
- Chyba już wystarczy – powiedziałam
nagle.
- Co ? – powiedział Zayn jakby dopiero
co się obudził.
- Mówiłam, że wystarczy już tych
gałęzi. Wracamy?
- Tak, tak – powiedział.
- Rose..
-Tak?
- Czy.. – zatrzymał się – wiesz jak
wrócić – wypalił.
Już po raz drugi w ciągu godziny to
zrobił. Zaczął pytanie i nie skończył. To znaczy skończył, ale mam wrażenie, że
chciał powiedzieć coś innego. Wydawało mi się to podejrzane, ale nie
zaprzątałam tym sobie głowy.
- Hmm.. - popatrzyłam na Zayna – Będę
szczera. Kompletnie nie wiem gdzie iść.
Zayn zaczął się śmiać. Dołączyłam do
niego. Śmialiśmy się oboje przez kilka minut.. z niczego. To chyba z nerwów,
żeby rozładować napięcie. Zniknął ponury Zayn. Wszystko wróciło do normy.
- Masz telefon? Można by zadzwonić po
chłopaków – powiedział Zayn.
- Nie, a ty? – odpowiedziałam pytaniem
na pytanie.
- No to mamy problem. Ja też nie mam.
Zostawiłem na plaży.
- No to chodźmy gdziekolwiek. Może w
końcu trafimy. To chyba nie duży las – zaproponowałam.
I poszliśmy. Na szczęście nie
wracaliśmy w ciszy.
- Opowiedz mi o Polsce. O twojej
rodzinie. Jak wyglądało wcześniej Twoje życie – spytał Zayn.
- Czemu takie pytanie?
- Chciałbym Cię bliżej poznać. Chyba
nie masz nic przeciwko? – spytał.. i znowu ten uśmiech. Czy on wie jak to na
mnie działa? Muszę coś zrobić, bo naprawdę się w nim zakocham.Nie teraz.
Jeszcze nie teraz, ale może kiedyś.. kto wie.
- Życie jak życie. Nie mam rodzeństwa,
więc w domu było zazwyczaj cicho. Rodzice pracują od rana do wieczora.
Praktycznie się z nimi nie widywałam. Ostatni rok.. – zatrzymałam się –
poświęcili mi więcej czasu ale to nie ważne - szybko dokończyłam.
- Co się stało? – spytał i dotknął
moją dłoń. To był taki czuły gest. Czułam, że on chce mnie wesprzeć i że mogę
mu zaufać. Ale jeszcze nie teraz..
- Miałam problemy. Po części dlatego
tu przyjechałam. Żeby zapomnieć o tym wszystkim. Proszę nie pytaj mnie o
więcej. Może kiedyś Ci o tym opowiem. Teraz nie mam siły. Za mało czasu minęło.
- Jasne rozumiem. Wiedz, że możesz na
mnie liczyć. Zawsze. Pamiętaj o tym. – powiedział i przytulił mnie.
Staliśmy tak chyba z 5 minut, a ja nie
chciałam go puścić. On chyba też nie.
- Dziękuję – wyszeptałam i odsunęłam
się.
Wciąż patrzyliśmy na siebie, ale to ja
pierwsza oprzytomniałam.
- Idziemy? – spytałam i poszliśmy
dalej.
Dalsza część droga minęła normalnie.
Rozmawialiśmy i żartowaliśmy cały czas.
- Hej spójrz. Widzę jezioro! –
pokazałam Zaynowi.
- Chodźmy tam.
Po kilku minutach dotarliśmy z powrotem
na plażę.
- Gdzie wy byliście – spytał ich Liam
i przytulił najpierw mnie, potem Zayna – martwiliśmy się.. to znaczy ja się
martwiłem. Co z wami?
- Gołąbeczki wróciły. Mówiłem, że nam
uciekną jak tylko znajdą do tego sposobność – powiedział Harry śmiejąc się.Zayn
spojrzał na niego wzrokiem który mówił sam za siebie: „policzymy się później”.
- Poszliśmy poszukać gałęzi na ognisko
– powiedziałam.
- To gdzie one są? – spytał Louis
dociekliwie śmiejąc się razem z Harrym.
Spojrzałam na Zayna. I wtedy do mnie
dotarło, że zapomnieliśmy ich zabrać. Zostawiliśmy je wszystkie w miejscu gdzie
dostaliśmy 'napadu śmiechu'.
- Co im powiemy? – szepnął mi Zayn do
ucha.
- Nie wiem.. – powiedziałam.
- Co tam szepczecie? – spytał Lou.
- Dobrze się bawicie? – dodał Harry.
- Dobra. Zapomnijmy o całej sprawie.
Która godzina. Długo nas nie było? – spytałam.
- Dochodzi 22:00. – powiedział Niall.
Dopiero teraz go zobaczyłam. Siedział
cicho na jakimś kocu odkładając telefon. Co mu jest? – pomyślałam.
- No to dokończymy to co zaplanowaliście?
– spytałam wesoło – mówiliście, że macie jakiś plan.
Udało mi się ich jakoś rozkręcić. Jak
się okazało chłopaki podczas mojej i Zayna nieobecności sami rozpalili ognisko.
Już po kilku minutach Niall wziął gitarę i wszyscy zaczęliśmy śpiewać i tańczyć
przy ognisku.
Cały czas Niall grał szybkie, wesołe
piosenki. Po jakimś czasie zaczął grać coś wolniejszego. Chłopaki trochę już
wypili, poza Liamem oczywiście, bo ktoś musi ich pilnować. Ja też nic nie piję.
Harry i Lou schlali się najbardziej.
Gdy tylko Niall zaczął grać pierwsze
nuty Zayn podszedł do mnie:
- Zatańczysz? Obiecałaś, pamiętasz? –
spytał wesoły Zayn. Śmiesznie wygląda taki hmm.. lekko wypity.
- Dla Ciebie wszystko – zażartowałam.
Przytulił mnie, a ja jego i w ciszy
poruszaliśmy się w rytm muzyki. Liam dosiadł się do Nialla i oboje śpiewali.
Obok Harry i Lou odwalali jakieś piruety.
- Dobra. Musimy już chyba wracać. Lou
i Harry ledwo stoją – powiedział Liam pokazując na chłopaków ‘wirujących’ nad
samym brzegiem.
Niall zaczął się pakować. Liam, Zayn i
ja zrobiliśmy to samo. Spakowaliśmy rzeczy do auta i wróciliśmy po chłopaków.
Było do przewidzenia, że łatwo się ich nie wyciągnie, ale daliśmy radę.
Wsiedliśmy do samochodu. Tym razem
prowadził Liam. Ja nie mam jeszcze prawka, więc nie mogę. Niall usiadł z przodu
obok Liama. Harry i Lou zasnęli, więc ja z Zaynem mieliśmy znów okazję by
trochę pogadać.
______________________________________
Postanowiłam, że kolejne rozdziały będę dodawać systematycznie co 2 dni. Chyba, że będę miała więcej czasu to będą pojawiać się częściej. Jeśli nie będę mieć czasu to poinformuję o tym na blogu.
Po raz kolejny proszę, Was kochani o KOMENTARZE. Na prawdę zależy mi na tym, bo jak już pisałam, nie wiem czy się do tego nadaję. Jak na razie tylko 2 osoby komentują. :)
Hope you like it!
Do następnego,
♥♥