poniedziałek, 7 stycznia 2013

2. Meeting - part 2.



Po śniadaniu uznałam, że muszę się jakoś ogarnąć. Niall powiedział, że wpadnie, ale nie powiedział kiedy. Zrobiło się ciepło, więc założyłam krótkie spodenki i koszulę. Wygląda to mniej więcej TAK. Rozpuściłam włosy i pozostawiłam swoje naturalne loki, a raczej delikatne fale.


Nie wiedziałam co dalej robić, więc postanowiłam zadzwonić do rodziców by podziękować za wszystko. Chociaż było jedno pytanie, które mnie nurtowało – skąd rodzice mieli tyle pieniędzy by kupić ten dom. Przecież do bogatych nigdy nie należeliśmy. Ale nie przejmowałam się tym, wzięła telefon i wykręciłam numer do mamy.

Odebrała od razu. Z początku nic nie słyszałam, bo krzyczała do słuchawki jak to się cieszy, że dzwonię. Uśmiechałam się do telefonu. W końcu uspokoiła się i zaczęłyśmy normalnie rozmawiać.

- Przede wszystkim chciałam Ci podziękować za ten dom, nie wiem skąd go masz, ale to na razie nie ważne. Mam tylko nadzieję, że nie jest kradziony – zaśmiałam się.

- Nie, nie kradziony – odpowiedziała mi wesoło mama – Ale nie o tym teraz. Opowiadaj co u Ciebie.

Jako, że nie mam żadnej przyjaciółki, ani nikogo innego z kim mogłabym porozmawiać na tematy chłopaków i tym podobnych opowiedziałam mamie o całym spotkaniu z Niallem.

Nie była szczęśliwa, gdy to usłyszała, ale starała się to ukryć. Dokładnie wiedziałam co ma na myśli. Sądzi, że Niall może mnie zranić. Ale ja jedno wiem na pewno. Nie zamierzam się z nikim wiązać, więc niczym się nie przejmuję. Tak też powiedziałam mamie.

- Dobrze, kochanie. Ufam Ci. Przepraszam, ale muszę już kończyć.

- Jasne, mamo. Pa. Kocham Cię. – odpowiedziałam i rozłączyłam się.


Nie wiedziałam co jeszcze robić, więc poszłam do kuchni zrobić kawę. Gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół. Byłam pewna, że to Niall. Wiadomo, w końcu nikogo innego tu nie znałam. Widok za drzwiami trochę mnie zaskoczył. Był tam Niall, a za nim stała czwórka uśmiechniętych od ucha do ucha chłopaków.

- Hej Rose. Przepraszam, że tak nas tak tutaj dużo, ale gdy opowiedziałem chłopakom o Tobie od razu chcieli Cię poznać. Nie masz nic przeciwko? – wyszczerzył się blondyn

- Jasne. Wchodźcie – odpowiedziałam lekko zszokowana.

Zaprowadziłam chłopaków do salonu. Niall odezwał się pierwszy:

- A więc Rose poznaj swoich sąsiadów – pokazał kolejno na chłopaków – to Liam, Zayn, Harry i Louis. Chłopaki poznajcie Rose.

Najpierw wszyscy spojrzeli po sobie, uśmiechnęli się i jakby na znak rzucili się na mnie. Każdy chciał podać mi rękę, przytulić. To było krępujące. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Jednakże było to bardzo miłe.

- Rose. Ślicznie wyglądasz, wiesz? – stwierdził Niall

- Nie wygłupiaj się – spojrzałam na niego złowrogim wzrokiem, a on się zaśmiał.

- Musimy się lepiej poznać Rose. Bo wiesz, mamy tutaj taki zwyczaj – zaczął Zayn – że gdy pojawi się ktoś nowy w sąsiedztwie to musi poznać nas, a już koniecznie mnie trochę bliżej – wyszczerzył się chłopak.

- Dobrze, wiesz Zayn, że nie ma takiego zwyczaju – stwierdził Liam.

- Ciii.. Rose jeszcze nic nie wie – powiedział cicho do Liama, a wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

- Dobry pomysł – stwierdziłam zgadzając się na propozycję Zayna.

- To może pojedziemy nad jezioro? Dziś, wieczorem – zaproponował Louis.

- Jestem za – dodał Zayn.

- Ja tak samo – zgodzili się Niall, Liam i Harry.

- No to jesteśmy umówieni. – uśmiechnęłam się do chłopaków.


To piękne uczucie. Chłopaki chcieli mnie poznać. Może zostaniemy przyjaciółmi. Kto wie.. Spędziliśmy kilka godzin na rozmawianiu.. o niczym. Opowiedzieli trochę o sobie, ja dorzuciłam kilka zdań o sobie i tak rozmowa się toczyła.


- Dobra. Zbieramy się chłopaki – powiedział Liam – nie przeszkadzajmy Rose. Dopiero co przyjechała, pewnie ma dużo spraw.

Liam wygląda mi na opiekuńczego chłopaka.

- To nasz ‘tatuś’ – stwierdził Harry, jakby czytał w moich myślach.

- Nieee.. proszę. Zostańmy jeszcze trochę – zawołał Louis.

Widzę, że Lou czasami jest dziecinny, ale to urocze.

- O której pojedziemy nad jezioro? – spytałam

- A co? – spytał Niall.

- Muszę się przygotować – odpowiedziałam.

- Nie musisz. I tak jesteś śliczna – powiedział Zayn.

Spojrzałam na niego wzrokiem mordercy, a on się zaśmiał. 


Każdy z nich jest wyjątkowy. Każdy ma odmienny charakter, ale razem się dopełniają. Nie dziwię się, że są przyjaciółmi i mieszkają razem. 


- Mówię poważnie. O 16:00 ? – spytałam.
- Mamy do czynienia z poważną dziewczyną. Hohohoho. – zaśmiał się Louis.

Rzuciłam w niego leżącą poduszką leżącą obok i pokazałam mu język. Zaśmiał się.

- Nie.. przepraszam. Cofam to. Jest jedną z nas – powiedział Lou.

- Tak 16:00 nam odpowiada. Jest już 13:00 chłopaki zbieramy się. Rose chce się przygotować – powiedział całkiem poważnie.

- Mmm.. przygotować – powiedział Harry, a chłopcy poza Liamem zaczęli się śmiać.

Zrobiłam minę typu WTF, a Liam odpowiedział do mnie cicho

- Wiem, są dziwni. Ja też ich nie rozumiem, ale tacy już są – uśmiechnął się ciepło.

Zabrał chłopaków i wyszli. Są świetni. Coś czuję, że nie będę tu się nudzić. Cieszę się, że przyjechałam tutaj właśnie teraz. Będę miała jeszcze cały miesiąc wakacji zanim zacznie się szkoła.


Poszłam na górę i spakowałam do torby ręcznik i zapasową parę ubrań. Tak, dokładnie. Jeszcze nie znam aż tak dobrze chłopaków, ale nie sądzę by byli normalni, więc dodatkowe ubrania mogą się przydać. 


Godzina 14:00. Znowu nic nie jadłam. Nie wiem co ze mną jest, ale od przyjazdu do nowego domu zapominam by cokolwiek zjeść. Może mi przejdzie z czasem. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki. Nie jestem wybitnie uzdolniona jeśli chodzi o gotowanie, a od obiadków mamusi trzeba się odzwyczaić. Trudno.. Kanapki i sok też mogą być dobre.


Zobaczyłam na telefon. 14:30. Czemu ten czas tak mi się dłuży. Włączyłam laptopa, zajrzałam na twittera, facebooka – nic nowego. Dobra zacznę się szykować do wyjścia.

Wzięłam szybki prysznic i poszłam do garderoby by się przebrać. Najpierw założyłam strój kąpielowy, a na to zwiewną sukienkę. Wygląda to mniej więcej TAK. Włosy lekko wysuszyłam i pozostawiłam lekko falowane. Jeśli chodzi o makijaż to tradycyjnie tusz do rzęs. Nie lubię mocno się malować.  

- Gotowa – pomyślałam.


Zeszłam na dół do salonu, włączyłam TV i czekałam na chłopaków. Nie musiałam na nich długo czekać. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam utworzyć.
- Przykro mi Rose, ale będziesz musiała się do nas przyzwyczaić - uśmiechnął się Liam - chłopaki nie mogli wytrzymać, więc jesteśmy trochę wcześniej. Nie masz nic przeciwko?
- Nie, spoko. Wchodźcie - odpowiedziałam.
Nie zdążyłam się cofnąć, a nagle ktoś mnie przytulił - to Zayn.
- Stęskniłem się - powiedział.
- Widzieliśmy się parę godzin temu - stwierdziłam uśmiechając się.
- To dla mnie była wieczność - odpowiedział, a chłopaki wybuchnęli głośnym śmiechem.
- Dobra, Zayn możesz już puścić.
- Jeszcze nie - odpowiedział. 
Pokazałam gestem dłoni chłopakom by weszli, a ja siłowałam się z Zaynem. 
W końcu udało mi się uwolnić. 
- To co jedziemy już czy jeszcze posiedzimy u mnie? - spytałam.
- Możemy już jechać - odpowiedział Niall.
- Okej. To ja pójdę po rzeczy na górę.
- Pójdę po samochód - powiedział Louis.

Zabrałam rzeczy i wróciłam do salonu. Chłopaki wstali i wyszliśmy z domu. Zamknęłam drzwi, odwróciłam się i mnie zatkało.. Samochód, który stał pod domem był niesamowity..
Skąd oni go mają? - pomyślałam - Są złodziejami?.. A może napadli na bank?
- Nadal nie wiesz kim jesteśmy? - spytał Niall dziwnie uśmiechając się.
- Nie, ale chyba muszę się dowiedzieć - odpowiedziałam - nie powiecie mi? - spytałam i uśmiechnęłam się najładniej jak potrafię.
- Nie.. bo wtedy już nie będzie tej zabawy - powiedział wesoło Lou - wsiadajcie do auta.
Lou prowadził z przodu, a ja z chłopakami usiedliśmy z tyłu. Ten samochód jest jak limuzyna. Jest tu bardzo dużo miejsca. Louis włączył radio i ruszyliśmy.
    

_________________________________

Proszę Was komentujcie. Nigdy nie pisałam żadnego opowiadania i nie wiem czy się do tego nadaję.
Nie zdziwiłoby mnie to gdyby te opowiadanie było strasznie nudne. 
Napiszcie czy podoba się czy nie, cokolwiek. Proszę. :) 




2 komentarze:

  1. Hahahahah Jak widać Zayn nawet w opowiadaniach nie jest normalny xD
    Świetny rozdział :D
    Przeniosłam opowiadanie na http://might-as-well-berry.blogspot.com/ ZAPRASZAM:D xx.

    OdpowiedzUsuń