środa, 9 stycznia 2013

3. The first sign of love.




Myślałam, że podczas jazdy samochodem trochę odpocznę. Przeczuwałam co będzie tam nad jeziorem. Ale chyba z nimi się nie da na spokojnie. Lou włączył radio na full, a chłopaki zrobili sobie mini imprezę na tyłach. Ja siedziałam i przyglądałam się ich wygłupom i co jakiś czas komentowałam.

- Harry zejdź z Liama – wykrzyczałam nagle.
A oni zaczęli się śmiać.
- Spokojnie, nic mu nie będzie. To jeszcze jest normalne. Zobaczysz jeszcze o wiele dziwniejsze rzeczy w swoim życiu. - powiedział Niall chichocząc.

Chłopaki śmiali się w najlepsze. Było wesoło. Nie ma co. O dobry alkohol też się zatroszczyli, a z otwieraniem go nie czekali aż dojedziemy na miejsce.
- Rose.. Zatańczysz? – powiedział poważnie Zayn.
- Zayn.. – popatrzyłam na chłopaka – chętnie z Tobą zatańczę – powiedziałam udając tak samo poważną.
Jednak nie udało się. Gdy tylko Zayn lekko się przybliżył chłopaki rzucili się na nas i nagle wszyscy leżeli.
- Chcę Wam przypomnieć, że nadal jesteśmy w samochodzie - powiedziałam.
- Siadajcie na swoje miejsca – powiedział Zayn poważnie – nadrobimy to później – dodał i uśmiechnął się do mnie.

Chyba tylko Liam potrafi zapanować nad chłopakami, bo dalsza część drogi minęła wyjątkowo spokojnie. Rozmawialiśmy, a właściwie to oni zadawali pytania, a ja odpowiadałam. Wypytywali mnie o wszystko, a ja starałam się odpowiadać szczerze. Nie chciałam ich okłamywać na początku naszej znajomości.

- Wiecie już o mnie sporo. Może opowiecie teraz coś o sobie? – spytałam nagle.
- A co chcesz wiedzieć? – spytał Niall.
- Pytałeś mnie – spojrzałam na Nialla – czy wiem kim jesteście. Nadal nie wiem. Odpowiecie mi teraz?
- Jeszcze nie. Może potem – zażartował Zayn.
- Czemu wy to tak ukrywacie? To sekta jakaś czy co? – spytałam.
Cisza.. i chłopaki wybuchnęli niepohamowanym śmiechem. Louis się zatrzymał na poboczu, bo nie dał rady prowadzić.
- O co chodzi? – spytałam – Czemu się śmiejecie?
Poczułam się trochę nieswojo przez chwilę.
- Kocham Cię! Już wiem do kogo przychodzić gdy będzie mi smutno – powiedział Niall udając smutną minkę.
Nikt nie mógł przestać się śmiać.
- Jeszcze się dowiesz. Obiecuję Ci to – powiedział Lou powstrzymując śmiech. Odpalił samochód i ruszyliśmy dalej.
- Trzymam Cię za słowo – powiedziałam – Daleko jeszcze?
- Nie.. jeszcze jakieś 5 minut drogi. – odpowiedział Lou.
Rozejrzałam się za oknem. Nawet nie zauważyłam kiedy minęliśmy miasto. Wokół wszędzie jakieś lasy, łąki. Tego jeszcze w Londynie nie widziałam. Z chłopakami czas bardzo szybko mijał. Zamyśliłam się przez chwilę wpatrując się w widok jeziora, które było widać w oddali.

- Wysiadamy! – krzyknął Lou – Jesteśmy na miejscu.
Chłopaki wyjęli rzeczy z auta i zanieśli wszystko na plażę.

- No to od czego zaczynamy – spytał Harry – co mamy w dzisiejszym planie zajęć?
- Może zacznijmy od punktu numer 1 – zaproponował Zayn i spojrzał na chłopaków - Co wy na to? - uśmiechnęli się wszyscy.
- Nie podoba mi się Wasz wzrok – powiedziałam.
- Nie ma czego się bać – powiedział Zayn i złapał mnie.
Chłopaki do niego dołączyli i wszyscy nieśli mnie na pomost.
- NIE! Puśćcie! Nie zrobicie mi tego – zaczęłam krzyczeć.
- Ojj.. tak. Zrobią to – powiedział Liam – ja z resztą też.
- I ty przeciwko mnie? – zwróciłam się do Liama.
Nie odpowiedział. Uśmiechnął się.. I było po wszystkim.. Nie zdążyłam się przebrać. Wrzucili mnie w sukience. Wynurzyłam się z wody i zobaczyłam chłopaków. Każdy skakał po kolei do wody.
Też się nie przebrali.
- Wariaci – pomyślałam.

Przez kolejną godzinę bawiliśmy się w wodzie. Tego mi brakowało. Tej bliskości z ludźmi. Nigdy czegoś nie doświadczyłam. Rodzeństwa nigdy nie miałam, a z rodzicami to nie to samo.

- Chłopaki. Wychodzę już – oznajmiłam spokojnie.
- Nie.. Rose zaczekaj. NIE ODCHODŹ ! – krzyknął Lou udając teatralny ton i zaczął płakać. Na niby oczywiście.
Spojrzałam na nich wszystkich. Lou właśnie topi Hazzę. Niall ucieka przed Liamem, a Zayn nie pływa tylko stoi w wodzie przy pomoście, bo jak to powiedział ‘ zapomniał swoich rękawków ‘ .. Jak dzieci – to jedyne co przychodziło mi do główy.
Odwróciłam się i chciałam podejść po moje rzeczy, ale Zayn mnie dogonił.
- Co tu robisz? Nie zostajesz z chłopakami? – spytałam.
- Nie. Może rozpalimy w tym czasie ognisko, zanim oni.. skończą – powiedział Zayn.
Spojrzeliśmy oboje na nich i zaśmialiśmy się cicho.
- Okej – odpowiedziałam krótko.
Podeszliśmy w miejsce gdzie zostawiliśmy rzeczy. Zayn stanął bezradnie i spytał:
- Umm.. Rose. Nie wiem jak Ci to powiedzieć.. – spojrzałam dociekliwie na niego - Umiesz rozpalić ognisko?
Zrobił głupią minę, a ja się zaśmiałam.
- No co? – spytał Zayn.
- Nic, nic. Chyba umiem rozpalić ognisko, ale niczego tu nie ma.
- A co będzie potrzebne?
- Trochę suchego drzewa i.. masz zapalniczkę? - kiwnął głową na tak - Przyda się.
- Chodź może pójdziemy do lasu – pokazał na mały lasek obok – może tam coś znajdziemy.
Zgodziłam się i poszliśmy razem zostawiając chłopaków samych w wodzie.

Szliśmy w ciszy, co jakiś czas biorąc jakąś gałąź z ziemi. To było.. dziwne. Nie znam go długo, ale nigdy nie widziałam, żeby był taki cichy.
- Zayn? – spytałam nieśmiało.
- Tak? – spojrzał na mnie swoich brązowymi oczami. Są cudowne. NIE! Nie myśl tak.
Miałam gonitwę myśli w swojej głowie, ale szybko nad tym zapanowałam.
- Coś nie tak? Wiesz, możemy pogadać jeśli chcesz.
- Nie, wszystko okej – odpowiedział.
Widziałam, że kłamał, ale skoro nie chciał o tym gadać to nie narzucałam się.

- Chyba już wystarczy – powiedziałam nagle.
- Co ? – powiedział Zayn jakby dopiero co się obudził.
- Mówiłam, że wystarczy już tych gałęzi. Wracamy?
- Tak, tak – powiedział.
- Rose..
-Tak?
- Czy.. – zatrzymał się – wiesz jak wrócić – wypalił.
Już po raz drugi w ciągu godziny to zrobił. Zaczął pytanie i nie skończył. To znaczy skończył, ale mam wrażenie, że chciał powiedzieć coś innego. Wydawało mi się to podejrzane, ale nie zaprzątałam tym sobie głowy.
- Hmm.. - popatrzyłam na Zayna – Będę szczera. Kompletnie nie wiem gdzie iść.
Zayn zaczął się śmiać. Dołączyłam do niego. Śmialiśmy się oboje przez kilka minut.. z niczego. To chyba z nerwów, żeby rozładować napięcie. Zniknął ponury Zayn. Wszystko wróciło do normy.
- Masz telefon? Można by zadzwonić po chłopaków – powiedział Zayn.
- Nie, a ty? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- No to mamy problem. Ja też nie mam. Zostawiłem na plaży.
- No to chodźmy gdziekolwiek. Może w końcu trafimy. To chyba nie duży las – zaproponowałam.
I poszliśmy. Na szczęście nie wracaliśmy w ciszy.

- Opowiedz mi o Polsce. O twojej rodzinie. Jak wyglądało wcześniej Twoje życie – spytał Zayn.
- Czemu takie pytanie?
- Chciałbym Cię bliżej poznać. Chyba nie masz nic przeciwko? – spytał.. i znowu ten uśmiech. Czy on wie jak to na mnie działa? Muszę coś zrobić, bo naprawdę się w nim zakocham.Nie teraz. Jeszcze nie teraz, ale może kiedyś.. kto wie.
- Życie jak życie. Nie mam rodzeństwa, więc w domu było zazwyczaj cicho. Rodzice pracują od rana do wieczora. Praktycznie się z nimi nie widywałam. Ostatni rok.. – zatrzymałam się – poświęcili mi więcej czasu ale to nie ważne - szybko dokończyłam.
- Co się stało? – spytał i dotknął moją dłoń. To był taki czuły gest. Czułam, że on chce mnie wesprzeć i że mogę mu zaufać. Ale jeszcze nie teraz..
- Miałam problemy. Po części dlatego tu przyjechałam. Żeby zapomnieć o tym wszystkim. Proszę nie pytaj mnie o więcej. Może kiedyś Ci o tym opowiem. Teraz nie mam siły. Za mało czasu minęło.
- Jasne rozumiem. Wiedz, że możesz na mnie liczyć. Zawsze. Pamiętaj o tym. – powiedział i przytulił mnie.
Staliśmy tak chyba z 5 minut, a ja nie chciałam go puścić. On chyba też nie.
- Dziękuję – wyszeptałam i odsunęłam się.
Wciąż patrzyliśmy na siebie, ale to ja pierwsza oprzytomniałam.
- Idziemy? – spytałam i poszliśmy dalej.
Dalsza część droga minęła normalnie. Rozmawialiśmy i żartowaliśmy cały czas.

- Hej spójrz. Widzę jezioro! – pokazałam Zaynowi.
- Chodźmy tam.

Po kilku minutach dotarliśmy z powrotem na plażę.
- Gdzie wy byliście – spytał ich Liam i przytulił najpierw mnie, potem Zayna – martwiliśmy się.. to znaczy ja się martwiłem. Co z wami?
- Gołąbeczki wróciły. Mówiłem, że nam uciekną jak tylko znajdą do tego sposobność – powiedział Harry śmiejąc się.Zayn spojrzał na niego wzrokiem który mówił sam za siebie: „policzymy się później”.
- Poszliśmy poszukać gałęzi na ognisko – powiedziałam.
- To gdzie one są? – spytał Louis dociekliwie śmiejąc się razem z Harrym.
Spojrzałam na Zayna. I wtedy do mnie dotarło, że zapomnieliśmy ich zabrać. Zostawiliśmy je wszystkie w miejscu gdzie dostaliśmy 'napadu śmiechu'.
- Co im powiemy? – szepnął mi Zayn do ucha.
- Nie wiem.. – powiedziałam.
- Co tam szepczecie? – spytał Lou.
- Dobrze się bawicie? – dodał Harry.
- Dobra. Zapomnijmy o całej sprawie. Która godzina. Długo nas nie było? – spytałam.
- Dochodzi 22:00. – powiedział Niall.
Dopiero teraz go zobaczyłam. Siedział cicho na jakimś kocu odkładając telefon. Co mu jest? – pomyślałam.
- No to dokończymy to co zaplanowaliście? – spytałam wesoło – mówiliście, że macie jakiś plan.

Udało mi się ich jakoś rozkręcić. Jak się okazało chłopaki podczas mojej i Zayna nieobecności sami rozpalili ognisko. Już po kilku minutach Niall wziął gitarę i wszyscy zaczęliśmy śpiewać i tańczyć przy ognisku.

Cały czas Niall grał szybkie, wesołe piosenki. Po jakimś czasie zaczął grać coś wolniejszego. Chłopaki trochę już wypili, poza Liamem oczywiście, bo ktoś musi ich pilnować. Ja też nic nie piję. Harry i Lou schlali się najbardziej.
Gdy tylko Niall zaczął grać pierwsze nuty Zayn podszedł do mnie:
- Zatańczysz? Obiecałaś, pamiętasz? – spytał wesoły Zayn. Śmiesznie wygląda taki hmm.. lekko wypity.
- Dla Ciebie wszystko – zażartowałam.
Przytulił mnie, a ja jego i w ciszy poruszaliśmy się w rytm muzyki. Liam dosiadł się do Nialla i oboje śpiewali. Obok Harry i Lou odwalali jakieś piruety.

- Dobra. Musimy już chyba wracać. Lou i Harry ledwo stoją – powiedział Liam pokazując na chłopaków ‘wirujących’ nad samym brzegiem.
Niall zaczął się pakować. Liam, Zayn i ja zrobiliśmy to samo. Spakowaliśmy rzeczy do auta i wróciliśmy po chłopaków. Było do przewidzenia, że łatwo się ich nie wyciągnie, ale daliśmy radę.

Wsiedliśmy do samochodu. Tym razem prowadził Liam. Ja nie mam jeszcze prawka, więc nie mogę. Niall usiadł z przodu obok Liama. Harry i Lou zasnęli, więc ja z Zaynem mieliśmy znów okazję by trochę pogadać.



______________________________________

Postanowiłam, że kolejne rozdziały będę dodawać systematycznie co 2 dni. Chyba, że będę miała więcej czasu to będą pojawiać się częściej. Jeśli nie będę mieć czasu to poinformuję o tym na blogu.

Po raz kolejny proszę, Was kochani o KOMENTARZE. Na prawdę zależy mi na tym, bo jak już pisałam, nie wiem czy się do  tego nadaję. Jak na razie tylko 2 osoby komentują. :)

Hope you like it!

Do następnego,

♥♥